Blog > Komentarze do wpisu
Królowie britpopu [Blur]

 

Ten wpis to hołd złożony moim idolom z czasów licealnych, angielskiemu zespołowi Blur. Był rok 1997 i któregoś popołudnia w MTV zobaczyłem kapitalny, energetyzujący teledysk, genialne „Uuuhuu” w refrenie, fruwający po ścianach muzycy i wokalista w koszulce z Myszką Miki. To był Blur, a piosenką „Song 2”. Jeszcze tego samego dnia byłem w sklepie i z niepokojem spytałem sprzedawcę, czy jest kaseta zespołu Blur (wypowiedziałem tak, jak się czyta: blur). Była. I tak zaczęła się moja przygoda z britpopem.

Potem poznawałem kolejne, a chronologicznie wcześniejsze płyty czwórki z Colchester. Moim ulubionym albumem jest chyba wydany w 1993 roku „Modern Life is Rubbish”. Dwugłosy Damona Albarna i Grahama Coxona sięgają najlepszych współbrzmień Lennona i McCartneya. Królowie britpopu, Beatelsi lat 90-tych – Blur.

 

wtorek, 17 lipca 2007, chigliack

Polecane wpisy

  • Gorączka

    Jestem chory i mam gorączkę. Mógłbym śmiało śpiewać, za pewną znaną amerykańską piosenkarką, "Don't you wish your girlfriend was hot like me". Naprawdę nie wiem

  • Lekcja religii (hinduskiej)

    Był kiedyś taki zespół Kula Shaker. Był, a nawet jest, gdyż, jak to z zespołami bywa, reaktywował się w 2004 roku. Wtedy jednak, kiedy był za pierwszym razem (1

  • Zaskoczenia kontrolowane

    Od bardzo dawna nie miałem żadnego przenośnego odtwarzacza muzyki. Ostatni jaki miałem, był odtwarzaczem płyt CD, tzw. discmanem. Aż nie chce się wierzyć, że ci

Komentarze
2007/07/17 14:31:16
zdecydowanie Blur to genialny i cudowny zespół bez 2 zdań :]
-
2007/08/09 10:25:19
Tez wtedy bylem licealista,ale jednak Blur nigdy nie byli jednak w czolowce moich ukochanych kapel.Wtedy jednak pochloniety bylem R.E.M.
-
Gość: Panna Nikt, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/28 15:41:07
''Cofee and TV'',''Out of Time'',''White Noise'',ach ach!:-)
-
Gość: pangolin, *.chello.pl
2008/12/06 13:29:28
A ja kilka razy naraziłam się na zażenowane spojrzenia i wzruszenia brwi stwierdzeniem, że Modern Life Is Rubbish to moja ulubiona płyta Blur! Myślałam, że to moja fanaberia wynikająca z "nie znania się"- strasznie się ucieszyłam, jak mignęła mi tu bliska sercu okładka.
Od kilku lat Blur mieszka u nas raczej na półce "rzadko słuchane ale nie wyrzucane z powodów sentymentalnych", może ze względu na intensywność nastoletniej fascynacji musi teraz odleżeć. Od czasu popularności Gorillaz miałam już Albarna trochę dosyć, ale potem zaskoczył mnie utworem "Last song" napisanym dla Marianne Faithfull.
Historia z kupowaniem kasety rozbrajająca.