Blog > Komentarze do wpisu
Niedaleko pada jabłko... [Sean Lennon]

 

A może daleko? John Lennon nie zawsze i nie do końca pasował mi muzycznie. Za to jedyna płyta („Into the Sun”), jaką nagrał jego syn, Sean, pasowała mi od razu i to bardzo. Rzadko podobają mi się płyty łączące style. Lubię spójność. Lennon junior w 1998 roku połączył alternative rock, melodyjny pop, country, hard rock (momentami) i jazz (na szczęście też momentami). Wyszło jednak cudo, a to dlatego, że wszystko to spojone było melodią. Każda piosenka to urokliwa, nie dająca się zapomnieć melodia, śpiewana charakterystycznym, odziedziczonym w dużym stopniu po ojcu, głosem. I do tego harmonijne, zawsze dodające melodii smaku, chórki.

Wiele piosenek było o miłości – wówczas młodego Lennona do dziewczyny o imieniu Yuka. Miłość, jak to czasem z miłością bywa, przeminęła. Została kapitalna, subtelna, melodyjna, harmonijna muzyka.

 

wtorek, 24 lipca 2007, chigliack

Polecane wpisy

  • Gorączka

    Jestem chory i mam gorączkę. Mógłbym śmiało śpiewać, za pewną znaną amerykańską piosenkarką, "Don't you wish your girlfriend was hot like me". Naprawdę nie wiem

  • Lekcja religii (hinduskiej)

    Był kiedyś taki zespół Kula Shaker. Był, a nawet jest, gdyż, jak to z zespołami bywa, reaktywował się w 2004 roku. Wtedy jednak, kiedy był za pierwszym razem (1

  • Zaskoczenia kontrolowane

    Od bardzo dawna nie miałem żadnego przenośnego odtwarzacza muzyki. Ostatni jaki miałem, był odtwarzaczem płyt CD, tzw. discmanem. Aż nie chce się wierzyć, że ci