Blog > Komentarze do wpisu
Trzy piękne litery melodyjnego rocka [R.E.M.]

 


R.E.M. (1984)

Żywa legenda. Gdy czasem myślę o największym zespole jakim znam, to wśród zespołów, które mogłyby zagrozić Beatelsom, z pewnością jest R.E.M. Być może zaskoczeniem dla wielu będzie fakt, że R.E.M. gra już dwadzieścia siedem lat. Zespół starszy ode mnie o rok, więc – jako prawie rówieśnicy – od początku doskonale się zakumplowaliśmy. W późnych czasach licealnych mój piękny, zielony plecak (tzw. kostkę) zdobiły litery nie inne jak właśnie „r”, „e” oraz „m”.

Trudno zwięźle opisać muzykę R.E.M, gdyż ta – w ciągu tych 27 lat – mocno ewoluowała i dziś mało kto poznałby, że dzisiejsza twórczość grupy (bogata w elektronikę) i twórczość wczesnych lat 80-tych (surowe, ascetyczne instrumentarium) to dzieło tych samych osób. Jest jednak jeden wspólny rys, wspólny motyw, jednocząca te różne okresy filozofia muzyczna, której R.E.M. pozostało do dziś wierne – to filozofia melodyjności. R.E.M. to, jak Beatelsi, klasycy rockowej przebojowości. Napisali mnóstwo piosenek dających się po prostu (ale jakie to ważne!)  z a n u c i ć.

Każdy fan R.E.M. z pewnością ma swoje ulubione płyty czy piosenki. Dla mnie szczytowy okres w historii grupy to lata 1989-1998, zwłaszcza płyty „Out of Time” (1991), „Automatic for the People” (1991) i „Up” (1998). Piosenka, którą Wam załączam, nie jest może najbardziej znana i grana przez stacje. Od jakiegoś jednak czasu uważam ją za bardzo REM-owską (stonowana radość, pozytywny klimat, optymizm), teledysk zresztą też.

„Near Wild Heaven” (1991)

 

piątek, 21 września 2007, chigliack

Polecane wpisy

  • Gorączka

    Jestem chory i mam gorączkę. Mógłbym śmiało śpiewać, za pewną znaną amerykańską piosenkarką, "Don't you wish your girlfriend was hot like me". Naprawdę nie wiem

  • Lekcja religii (hinduskiej)

    Był kiedyś taki zespół Kula Shaker. Był, a nawet jest, gdyż, jak to z zespołami bywa, reaktywował się w 2004 roku. Wtedy jednak, kiedy był za pierwszym razem (1

  • Zaskoczenia kontrolowane

    Od bardzo dawna nie miałem żadnego przenośnego odtwarzacza muzyki. Ostatni jaki miałem, był odtwarzaczem płyt CD, tzw. discmanem. Aż nie chce się wierzyć, że ci

Komentarze
Gość: Panna Nikt, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/18 16:00:43
Jak ja kocham REM! Bardzo ładnie opisałes ten wspanialay zespol....pozdrawiam.
-
2007/10/28 07:39:45
Najważniejszy zespół mego zycia.No,ale kazdy ma swoja muzyke zycia...
-
Gość: Panna Nikt, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/05 22:51:33
Podpisuje sie wszystkimi konczynami po powyzszym komentarzem.
Jezeli jeszcze nie widziales:
pl.youtube.com/watch?v=3_QG6tr9mjo