Blog > Komentarze do wpisu
Taki James z Londynu

James Blackshaw

Bodaj pierwszy opisywany tu zespół/wykonawca, którego poznałem na jednym z zaprzyjaźnionych melodyjnych blogów, a konkretnie na blogu z muzyką jak najbardziej potrzebną. Wniosek: uszy warto mieć otwarte zawsze, a już serfując po zaprzyjaźnionych blogach, słuch należy mieć wytężony wybitnie. A będąc na Melodyjnie, pozostaje tylko chłonąć:)

James Blackshaw przyszedł na świat w owym słynnym roku 1981. Ma więc 27 lat, mieszka w Londynie i - nie zgadniecie - gra na gitarze. Upodobał sobie ten instrument w wersji 12-strunowej, z wielką korzyścią dla muzyki. Słychać, że facet wyrósł na dobrych zespołach. W wywiadzie wspomina wprawdzie, że rodzice słuchali Stones'ów, ale chyba się pomylił - to musieli być Beatelsi;) Niesamowite, że człowiek plus gitara (tylko i aż) mogą wydobyć brzmienie tak głębokie i pełne. Napisałbym jeszcze "klimatyczne", ale że jakoś nie lubię tego słowa na opis muzyki, napiszę "tajemnicze". Do tego wielka wyobraźnia muzyczna i nietuzinkowe połączenia akordów. Słyszeliście kiedyś o młodym, zachodnim gitarzyście inspirującym się m.in. polskim kompozytorem muzyki poważnej Henrykiem Mikołajem Góreckim? Zadziwiające.

Zadziwiające, ale i budujące - to, że gdzieś na świecie rówieśnik robi takie rzeczy.

 

 
James Blackshaw - River of Heaven (2005) + krótki wywiad
 
 
środa, 26 marca 2008, chigliack

Polecane wpisy

  • Zimno - ciepło (The Radio Dept.)

    Ponieważ za kilka dni wybieram się na krótkie wakacje na ciepłe południe, by zrównoważyć temperatury chciałbym pokazać Wam zespół z zimnej północy, ze Szwecji.

  • Warto chodzić do pracy - The Twin Atlas

    W pracy słuchamy czasem radia. Najczęściej prosi o włączenie radia koleżanka Paulina (nie lubi tego imienia, woli, by mówić na nią "Paula"), która powiedziała k

  • Sprawa z koncertami

    Rzadko chodzę na koncerty muzyczne, więc każde takie pójście warte jest wzmianki i paru refleksji. Moje niechodzenie wynika z tego, że niewiele grywa w Polsce z