Blog > Komentarze do wpisu
Ringo pochodzi od pierścionków

Tak jak obiecywałem, tak zrobiłem: weekend spędziłem w - jak to mówią niektórzy - Liverpurze. Wyjazd stał pod znakiem Beatelsów, meczu Liverpool-Blackburn (byłem!) i zakupów (kupowałem!). Wątek beatelsowski to przede wszystkim wizyta w muzem "The Beatles Story". Pomyślane jest ono w ten sposób, by odwiedzający poruszali się zgodnie z chronologią wypadków, które sprawiły, że czwórka z Liverpoolu podbiła świat. Zaczyna się więc od kart porodowych całej czwórki (wszyscy urodzili się podczas wojny), a kończy na białym fortepianie Lennona, na którym grał w teledysku do Imagine. Wszystko multimedialne i efektowne, dokładnie jak w Muzeum Powstania Warszawskiego, z tą różnicą, że w "The Beatles Story" wiadomo, kto wygrał i że - przede wszystkim - wygrał.

Czy czegoś ciekawego się tam dowiedziałem? Tak. To dziwne, ale ja, wielki fan Beatelsów, dotychczas nie wiedziałem, skąd wziął się pseudonim Ringo Starra (naprawdę perkusista wielkiej czwórki nazywał się Richard Starkey). Otóż w młodości miał zamiłowanie do pierścionków. Przyznam, że z całej czwórki Pana Ringo jakoś najmniej hołubię. W końcu perkusja, choć bezcenna, to instrument raczej mało melodyjny. Ma jednak Ringo to szczęście, że (gościnnie:) wykonuje jedną z moich ulubionych piosenek Beatelsów, With A Little Help From My Friends. Za to na zawsze będzie wielki, a oprócz tego znajdzie się też na Melodyjnie.

Swoją drogą, dziarski dziś z niego 68-latek (zdjęcie z 2007 roku)



 

 
The Beatles - With A Little Help From My Friends (1967)
 
 
poniedziałek, 14 kwietnia 2008, chigliack

Polecane wpisy

  • Wy-chowanie

    Rzadko zdarza mi się odkrywać nowe znaczenia słów znanych wcześniej piosenek lub przynajmniej bardziej uświadamiać sobie dotychczasowe znaczenia. W przypadku an

  • Kołobrzeg

    Dłuższa niż zwykle przerwa we wpisach na Melodyjnie wyniknęła z urlopu, podczas którego wybrałem się m.in. do Kołobrzegu. Byłoby owo 45-tysięczne miasto jednym

  • Kolejne porównanie, w którym Polska jest gorsza

    Oprawę muzyczną dzisiejszego dnia w pracy, za sprawą przemyślanego wyboru kolegi Rafała, zapewniło nam radio BBC 2. "Tu program drugi brytyjskiego radia, minęła

Komentarze
2008/04/15 16:43:39
W taką pielgrzymkę też bym się wybrał... A samo miasto, jak?
-
chigliack
2008/04/16 00:23:39
Miasto w porządku. Wyobrażałem je sobie wcześniej jako przemysłowe, robotnicze i duże, tymczasem jest bardzo przyjemne. Niewysoka, typowa angielska zabudowa, trochę mi Cambridge przypominało, przytulnie całkiem. Kurde, myślę, że mógłbym mieszkać w takiej Anglii. Jeśli tylko przywykłbym do pogody (chociaż te deszcze zazwyczaj przelotne), czułbym się tam chyba OK.