Blog > Komentarze do wpisu
Matura z Yo La Tengo

Pisząc o tak wybitnym i zasłużonym zespole jak Yo La Tengo, czuję powagę sytuacji, trochę jak maturzysta podczas pierwszych zdań wypracowania maturalnego. Właśnie, matura. Ponoć można ją zdawać teraz nawet z muzyki. Gdyby to mi któregoś dnia przyszło układać pytania maturzystom zdającym egzamin z tego przedmiotu, na pewno sprawdziłbym wiedzę z alternatywnej muzyki rockowej. A że Yo La Tengo to zespół tu niezrównany i dosłownie czcigodny, przykładowe pytanie mogłoby brzmieć: "Wymieć pięć największych zespołów stylu indie rock, nie pomijając zespołu Yo La Tengo".

Egzotyczna, hiszpańskojęzyczna nazwa zespołu pochodzi z anegdoty bejsbolowej (gitarzysta i jeden z założycieli zespołu Ira Kaplan jest wielkim fanem tego sportu). W bejsbolowym sezonie 1962 w USA, dwaj gracze New Yok Mets, Amerykanin Richie Ashburn i Wenezuelczyk Elio Chacon co jakiś czas, próbując złapać piłkę, zderzali się. Było to wynikiem braku komunikacji - Chacon nie mówił po angielsku i nie rozumiał "I got it", które przy każdej próbie złapania piłki krzyczał Ashburn. Problem rozwiązano w ten sposób, że Ashburn odtąd, chcąc chwycić piłkę, krzyczał hiszpańską wersję "I got it" czyli "Yo la tengo". Działało. Dopóki Ashburn nie zderzył się z lewoskrzydłowym Frankiem Thomasem, którego nie było na treningu, na którym ustalano komunikacyjne reguły. Staranowany Thomas, wstając, miał powiedzieć "Co do diabła znaczy Yellow Tango?".

Inne pytanie na maturę z muzyki mogłoby więc brzmieć: "Wyjaśnij znaczenie nazwy jednego z największych zespołów stylu indie rock Yo La Tengo".

 

 
Yo La Tengo - We're an American Band (1997)
 
 
 
niedziela, 25 maja 2008, chigliack

Polecane wpisy

  • Zimno - ciepło (The Radio Dept.)

    Ponieważ za kilka dni wybieram się na krótkie wakacje na ciepłe południe, by zrównoważyć temperatury chciałbym pokazać Wam zespół z zimnej północy, ze Szwecji.

  • Warto chodzić do pracy - The Twin Atlas

    W pracy słuchamy czasem radia. Najczęściej prosi o włączenie radia koleżanka Paulina (nie lubi tego imienia, woli, by mówić na nią "Paula"), która powiedziała k

  • Sprawa z koncertami

    Rzadko chodzę na koncerty muzyczne, więc każde takie pójście warte jest wzmianki i paru refleksji. Moje niechodzenie wynika z tego, że niewiele grywa w Polsce z

Komentarze
jakuzz
2008/05/26 10:52:25
Dobre, nie znałam tej anegdotki. Ale gdybym miała znów maturę zdawać, zdecydowanie wybrałabym Twój temat:) YLT mają u mnie dodatkowy szacun za darmowy koncert z okazji bodajże 4 lipca, na jaki trafiłam kiedyś na odległym Manhattanie. Mamy w Polsce jakieś śmieszne drużyny baseballowe, może przyjadą kiedyś?:)
-
chigliack
2008/05/26 23:06:52
Ooo, zazdroszczę koncertu. No, z tego co wiem, lubią się angażować w aktywności non-profit. Nie ma się co dziwić, tyle lat poza mainstreamem - mogli się przyzwyczaić do wartości niematerialnych;)
-
2008/05/27 20:22:52
U nas są Silesia Miners, ale grają w ten hamerykański futbol, a to chyba nie to samo co bezjbol...
Dla koncertu nie miałoby to znaczenia :)
-
Gość: WZgvUtpidGrroZQjn, 91.232.96.*
2014/02/11 16:31:24
binaryoptions.txt;1