Blog > Komentarze do wpisu
Pierwsze (progresywne) koty za płoty

The Who 

The Who to zespół kultowy, legendarny, zasłużony, wielki, wspaniały, nieoceniony. Czy jeszcze jakiś? Tak: zajebisty. Aczkolwiek, zajęło nam (mi i The Who) trochę czasu, nim pomiędzy nami zaiskrzyło. To chyba dlatego, że, z tego co pamiętam, pierwsza próbka ich twórczości, z którą się zetknąłem, pochodziła z ich bardziej "progresywnego" okresu. Mieli widocznie w którymś momencie czas słabości. Musicie bowiem wiedzieć, że rock progresywny nigdy nie zdobył mego serca (King Krimson i Jethro Tull raczej tu nie zagoszczą, co do Pink Floyd'ów - jest szansa), choć ponoć za prekursorów tego nurtu uznaje się moich ukochanych Beatelsów z ich Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band.

W każdym razie, zespół The Who, oprócz okresu "błedów i wypaczeń", w większości grał całkiem zgodnie z moją muzyczną filozofią, czyli prosto, bezpretensjonalnie i, rzecz jasna, melodyjnie. Jeśli płynie z moich przygód z The Who jakaś nauka, to taka, by - we wszelkim poznawaniu czegoś - nie zrażać się pierwszymi niekorzystnymi wrażeniami, by mieć dystans do początkowego rozczarowania. Filozofia ludowa i miłośnicy kotów ujmują to po prostu: pierwsze koty za płoty.

The Who - Substitute (1966)


 

niedziela, 20 lipca 2008, chigliack

Polecane wpisy

  • Zamiast zespołu

    Byłem wczoraj na dość nietypowym weselu, a główna nietypowość polegała na tym, że zamiast zespołu muzycznego, grał i zabawiał gości disc jockey, czyli DJ. Bardz

  • Współlokatorzy

    W tych dniach poszukuję współlokatorów do mieszkania. Kłopot z tym o tyle, że mieszkanie, choć pięknie i w dogodnym miejscu położone, nie zachwyca standardem. Z

  • Jeżowce

    We wpisie tym nie przekażę żadnej ważnej ani głębszej myśli. Nie będzie też notka ta - ani prezentowany zespół - odnosić się w jakikolwiek sposób do tego, co u

Komentarze
Gość: Acid Queen, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/16 11:48:11
The Who są cudowni! Uwielbiam buntownicze My Generation, piękne Behind Blue Eyes (niestety, bardziej znane w wersji Limp Bizkit, która pozbawiona jest ważnego fragmentu), zadziorne I can see for miles, kawałki z Tommy'ego, Quadrophenii i mnóstwo, mnóstwo innych. Po prostu klasyka.