Blog > Komentarze do wpisu
Zaskoczenia kontrolowane

Od bardzo dawna nie miałem żadnego przenośnego odtwarzacza muzyki. Ostatni jaki miałem, był odtwarzaczem płyt CD, tzw. discmanem. Aż nie chce się wierzyć, że cieszyłem się z czegoś, co mogło pomieścić tylko jedną płytę audio  (nie mógł bowiem chyba jeszcze mój discman odtwarzać mp3-ek). Przerwa w posiadaniu czegoś, dzięki czemu mógłbym zabrać swą muzykę ze sobą wynikała z tego, że chciałem zabierać ze sobą całą swoją muzykę, kilkanaście gigabajtów. A że z pewnych względów (prawdę mówiąc, z jednego względu - finansowego) nie mogłem mieć tak pojemnego urządzenia, bezkompromisowo wolałem nie mieć odtwarzacza mp3 w ogóle.

Tym, co najbardziej ekscytowało mnie na myśl o mogącym pomieścić wszystkie moje piosenki odtwarzaczu, było wyobrażenie bycia zaskakiwanym przez losowo wybierane utwory. Idę sobie ulicą, słucham muzyki, a tu co i rusz grany jest hit-niespodzianka. Jeszcze większą frajdę widziałem w przypominaniu sobie o piosenkach zapomnianych, a też pięknych, które gdzieś zgubiły się w trzytysięcznym gąszczu moich pop-rockowych kawałków. Wszystko to mogło być możliwe tylko w przypadku posiadania odtwarzacza conajmniej 20-gigowego, najlepiej iPoda.

Od kilku miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem takiego cacka, ma ono pojemność 80 gigabajtów! Niespodziewanie, iPod służy na razie głównie do nauki angielskiego (odkryłem wspaniałą rzecz - podcasty), ale bywa, że włączam swoją całościową listę i otwieram się na losowe zaskakiwanie mnie pięknymi, bo przecież moimi, piosenkami. Rzadko zdarza się, bym został zaskoczony zupełnie, tzn. piosenką usłyszaną jakby pierwszy raz. Być może nawet pierwszy raz zdarzyło się to dopiero minionej niedzieli, kiedy jechałem wieczorem do kochanej fundatorki iPoda. Wyskoczyła poniższa piosenka, śpiewana przez byłego frontmana The Go-Betweens, Granta McLennana. "Mr. Melody he is!" brzmi jeden z komentarzy na YouTube. Bardzo podoba mi się to określenie.

Efekt taki, że od kilku dni jeśli już słucham muzyki, to tylko tej piosenki. Mając 80-gigowego iPoda i ponad trzy tysiące piosenek na nim, słucham jednej piosenki... Powrót więc do prostoty. I po co technologie i inne cuda?

 

 
Grant McLennan - Easy Come, Easy Go (1991)
 
 
środa, 08 października 2008, chigliack

Polecane wpisy

  • Gorączka

    Jestem chory i mam gorączkę. Mógłbym śmiało śpiewać, za pewną znaną amerykańską piosenkarką, "Don't you wish your girlfriend was hot like me". Naprawdę nie wiem

  • Lekcja religii (hinduskiej)

    Był kiedyś taki zespół Kula Shaker. Był, a nawet jest, gdyż, jak to z zespołami bywa, reaktywował się w 2004 roku. Wtedy jednak, kiedy był za pierwszym razem (1

  • Senna, eskapistyczna psychodelia

      Slowdive Przynoszę oto zespół tak świeżo odkryty, jak świeże są myśli człowieka, który właśnie uciął sobie popołudniowo-wieczorną drzemkę (ja). Powstał