Blog > Komentarze do wpisu
Bratni sojusz muzyki melodyjnej i socjalistycznego olimpizmu

Moscow Olympics

XXII letnia olimpiada odbyła się w 1980 roku w Moskwie. Musiała być ciekawa. Była pierwszą letnią olimpiadą zorganizowaną przez państwo ówczesnego bloku wschodniego i to nie byle jakie państwo, bo sam Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Były to igrzyska okrojone, bez osiemdziesięciu dwóch państw, które pod przewodnictwem USA zbojkotowały imprezę, protestując przeciwko dokonanej rok wcześniej radzieckiej inwazji na Afganistan. Polityka, nie po raz pierwszy i ostatni, uderzyła w sport. Polska wysłała w olimpijski bój 320 sportowców, którzy zdobyli 32 medale, plasując naszą ojczyznę na 10. miejscu w klasyfikacji medalwej. Klasyfikację niezapomnianych acz nieprzyzwoitych gestów pokazanych moskiewskiej publiczności, dzięki tyczkarzowi Wdysławowi Kozakiewiczowi, zdecydowanie wygraliśmy.

Dużo można by o tych pamiętnych igrzyskach napisać. Za cholerę jednak nie mogę dociec, dlaczego nazwę moskiewskiej olimpiady przyjął pewien bardzo obiecujący, powstały latem 2006 roku zespół z Filipin. W dodatku grający muzykę w stylu post-punk i shoegaze, co nijak do ideałów olimpizmu ani socjalizmu mi nie pasuje. Gdyby jeszcze jakiś filipiński sportowiec osiągnął tam legendarny, pamiętany przez pokolenia sukces. Tymczasem Filipiny nie uczestniczyły w olimpiadzie. W ogóle pewnie większości członków zespołu (5) albo jeszcze w 1980 nie było na świecie, a jeśli byli, to pewnie, jako dzieci, mało świadomi międzynarodowych wydarzeń. Nieistotne. Dziś na świecie są, nazywają się Moscow Olympics i grają kapitalną muzykę. Wprawdzie sportowcy z ich kraju nie zdobyli w Moskwie żadnego medalu, u mnie, w dyscyplinie "muzyka melodyjna", mają szanse na czołowe lokaty.

Moscow Olympics - Still (2007)


 

sobota, 03 stycznia 2009, chigliack

Polecane wpisy

  • Zimno - ciepło (The Radio Dept.)

    Ponieważ za kilka dni wybieram się na krótkie wakacje na ciepłe południe, by zrównoważyć temperatury chciałbym pokazać Wam zespół z zimnej północy, ze Szwecji.

  • Warto chodzić do pracy - The Twin Atlas

    W pracy słuchamy czasem radia. Najczęściej prosi o włączenie radia koleżanka Paulina (nie lubi tego imienia, woli, by mówić na nią "Paula"), która powiedziała k

  • Sprawa z koncertami

    Rzadko chodzę na koncerty muzyczne, więc każde takie pójście warte jest wzmianki i paru refleksji. Moje niechodzenie wynika z tego, że niewiele grywa w Polsce z