Blog > Komentarze do wpisu
Długie jest piękne?

Choć odkryłem ich niedawno, już nie pamiętam, w jaki dokładnie sposób. Na pewno nie w TVP1. Prawdopodobnie na YouTube. Z rzadka bawię się, w odrywanie nowych zespołów zaczynając od jakiegoś znanego mi i świetnego zespołu, by potem iść dalej i dalej, zdając się na podpowiedzi aplikacji powstałe zapewne w oparciu o tagi przypisane poszczególnym utworom. Metoda to na odkrywanie nowych zespołów ryzykowna - tagi to rzecz zwodnicza. Możesz np. zacząć na R.E.M. (zespole muzycznym), by zaraz potem obejrzeć filmik o ruchach gałek ocznych podczas snu (rapid eye movement). Możesz chcieć spróbować znaleźć coś bliskiego (muzycznie) Nirvanie, by za chwilę zgłębiać tajniki filozofii buddyjskiej.

The Wake powstali w Szkocji, w Glasgow, w roku 1981. Są więc moimi rówieśnikami. Aczkolwiek, z biologicznego punktu widzenia - jako urodzony w lutym - powstałem jeszcze w 1980 roku, więc jestem trochę starszy. Ich artystyczny szczyt przypadł na rok 1985, kiedy wydali uważany za najlepszy ich album "Here Comes Everybody". (Gdy tak sięgam pamięcią, to moje największe życiowe osiągnięcia też miały miejsce w tamtym mniej więcej okresie). The Wake (nazwa pochodzi od jednej z powieści Jamesa Joice'a "Finnegans Wake") grali w stylu klasyfikowanym jako post-punk, no i oczywiście indie pop. Choć byli jedną z najdłużej istniejących na wyspach grup indie popowych w latach 80-90 (zakończyli działalność w 1994), nie dali się poznać jako zespół najbardziej... (nie mogę napisać "produktywny", bo nie chcę zaśmiecać fajnego muzycznego bloga terminami ze świata biznesu. No po prostu nie wydali zbyt wiele płyt - cztery).

Poniższa piosenka (ze wspomnianego albumu "Here Comes Everybody") daje mi trochę do myślenia w kwestii pożądanej długości piosenek. Od zawsze - czyli od czasów The Beatels (a propos; być może będę mógł się pochwalić wspólnotą muzycznego gustu z być-może prezydentem Polski. Jarosław Kaczyński również jak się okazuje, kocha czwórkę z Liverpoolu) wielbiłem piosenki krótkie. W czasie trwania "The Melancholy Man" (7:23) zmieściłbym spokojnie 3 świetne piosenki. A tu piosenka długa i kapitalna. Długie też może być piękne.


The Wake - Melancholy Man (1985)

 


niedziela, 27 czerwca 2010, chigliack

Polecane wpisy

  • Ye, ye, Yeti

    Trafił ostatnio do mnie taki oto dowcip: Siedzą dwa Yeti przy jaskini, podśpiewują sobie. Nagle starszy z nich milknie. - Wkurwiają mnie już te stare śpiewki -

  • Sto lat, Królu Bobie

    Ale to długo było. Ponad trzy miesiące. Było jeszcze zimno i biało. Czy na kolejny wpis, drogi Czytelniku przyjdzie Ci czekać kolejne trzy miesiące? Nie wiem, b

  • Przyzwoici celebryci 3 - Kabaret Starszych Panów

    A moi kolejni wybrańcy to Kabaret Starszych Panów. Są bez wątpienia celebrytami, nawet współczesnymi, bo co i rusz ktoś adaptuje ich genialne piosenki. Bardzo d

  • Inny wymiar. Portugal. The Man - Woodstock

    W ciągu ostatnich tygodni wydawało mi się, że zewsząd atakuje mnie Portugal. The Man. Ciągle natykałam się na wiadomości, zapowiedzi, recenzje... Broniłam się j

  • Dream team. Dreamcar.

    Ponoć wstyd ze mną czasami chodzić po sklepach. Zamiast oglądania ciuchów, zdarza mi się wyciągnąć telefon, a następnie ruszyć slalomem między wieszakami, dyskr