Blog > Komentarze do wpisu
Sto lat, Królu Bobie

Ale to długo było. Ponad trzy miesiące. Było jeszcze zimno i biało. Czy na kolejny wpis, drogi Czytelniku przyjdzie Ci czekać kolejne trzy miesiące? Nie wiem, być może tak, choć będę się starał, by nie. Jakiż to cud (subito sancto!) wybudził mnie z trzymiesięcznego letargu? To pan kończący dziś 70 lat!

Niedawno dobry kolega napisał mi maila o tym, że po trzydziestce coraz mocniej dociera do niego, że Elvis Presley był w istocie królem. Wydało mi się to dość prawdopodobne, a może po prostu nie miałem pod ręką innych kandydatów. Coś jednak mówiło mi, że jest chyba ktoś, komu królestwo rock&rolla przyznałbym z mniejszym wahaniem.

Olśniło mnie dosłownie parę dni temu, kiedy stojąc na przystanku w drodze do pracy, w jakichś wiadomościach na BBC usłyszałem, że w USA wyliczyli, na piosenki jakiego wykonawcy w uzasadnieniach wyroków najczęściej powołują się sędziowie w sądach. To Bob Dylan. Na niego też - częściej niż na Presleya - bezpośrednio powoływali się wielcy rocka i wielcy melodyjni w XX wieku. Elvis, z całym szacunkiem, u mnie księciem. Królem Bob Dylan.


Bob Dylan - It Ain't Me Babe (1964)

 


wtorek, 24 maja 2011, chigliack
Tagi: bob dylan

Polecane wpisy