niedziela, 13 lutego 2011
Przyzwoici celebryci 3 - Kabaret Starszych Panów

A moi kolejni wybrańcy to Kabaret Starszych Panów. Są bez wątpienia celebrytami, nawet współczesnymi, bo co i rusz ktoś adaptuje ich genialne piosenki. Bardzo dobrze radzi sobie z tym np. Grzegorz Turnau. Tym, za co ja najbardziej KSP, jest ich: klasa, dobre maniery, elegancja, wreszcie finezja (muzyczna i słowna). Dla nie mnie są jakimś fenomenem: pojawić się i zabłysnąć w społeczeństwie, które akurat
powyżej wymienionych przymiotów nie ma w nadmiarze to naprawdę coś. Bardzo lubię przenikającą wiele ich piosenek filozofię - stoickiego dystansu i życzliwej wyrozumiałości wobec ludzi.

Kabaret Starszych Panów - Zimy Żal

 


19:00, chigliack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 lutego 2011
Przyzwoici celebryci 2 (czyli promocja homoseksualizmu)

Wymiana e-maili trwa. Koledzy wybierają celebrytów naprawdę przyzwoitych - statecznych mężów i ojców. Ja jako drugie wskazanie dałem Field Mice za piosenkę dowartościowującą lesbijki.

"Właściwie bardziej wskazuję tu piosenkę niż sam zespół, bo o tym, jakimi ludźmi są członkowie The Field Mice, niestety mało wiem, ale że piosenka to w końcu ich twór, niech i oni będą docenieni. Nie wiem, jakimi są ludźmi, ale wiem, że podzielam z nimi ten pogląd, iż nie ma jednego i jedynie słusznego czy lepszego od innych modelu miłości. Że miłość gejów i lesbijek - o ile jest miłością prawdziwą - jest miłością taką samą, jak "normalne" miłości ("this love is as good as any other"). No, poza tym, że jeśli już miałbym to oglądać w necie, to na pewno wolałbym obejrzeć miłość lesbijek (haha!) :)

Nie jestem pewien, czy taka piosenka jest wyborem przyzwoitym w ścisłym sensie tego słowa, ale że niesie jakieś tam wartości humanistyczne (nawet jeśli z niewielką domieszką hedonistycznych), daję ją".

The Field Mice - This Love Is Not Wrong

 


21:54, chigliack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lutego 2011
Przyzwoici celebryci - 1

Koresponduję z dwoma dobrymi kolegami ze studiów. Bawimy się w tworzenie list muzycznych według rozmaitych kluczy. Aktualny projekt to "Przyzwoici Celebryci" - artyści, którzy życiem i/lub twórczością promują wartości humanistyczne (a nie, jak to często w przypadku celebrytów bywa, hedonistyczne).

Moje wskazanie numer 1: George Harrison. W szczególności za to, że:

1) Był chyba najbardziej uduchowionym Beatelsem, zafascynowanym filozofią indyjską, wydającym się myśleć o świecie więcej niż pozostali muzycy zespołu.

2) Nie żywił urazy do Erica Claptona za to, że Patti Boyd (pierwsza żona Harrisona), po zostawieniu Beatelsa, zamieszkała właśnie z Claptonem, zostając z kolei jego żoną. Dwaj muzycy pozostali kumplami, a małżeństwo Claptona i Boyd i tak się rozleciało.

3) Nagrał świetny album o mądrym tytule "All Things Must Pass".

4) Angażował się w działalność charytatywną w czasach, kiedy o koncertach Live Aid nikt jeszcze nie słyszał. Do dziś jego fundacja (The George Harrison Fund For UNICEF) działa dużo i dobrze.

5) Jak przystało na filozofa, z pasją oddawał się ogrodnictwu. Z czasem ponoć nawet zaczął uważać się bardziej za ogrodnika niż muzyka... :)

Z Georgem Harrisonem bardzo utożsamia następującą - łagodną, pozytywną - piosenkę.

George Harrison - Behind That Locked Door (1970)

 


22:32, chigliack
Link Dodaj komentarz »