środa, 26 grudnia 2007
Antykomercja z Glasgow

Belle and Sebastian

Zespół - bez dwóch zdań - kultowy. Dla wielu i dla mnie. W moich osobistych klasyfikacjach mógłby ubiegać się o miano najlepszej grupy lat 90-tych, a płyta "The Boy With The Arab Strap" (1998) znalazłaby się z pewnością wśród moich dziesięciu płyt wszechczasów, choć nigdy takiej dziesiątki nie udało mi się stworzyć (zawsze kończyłem wysiłki po 13-tej, 14-tej płycie...)

Poznawałem ich w czasach, kiedy jeszcze dość trudno było o niepopularne, zachodnie płyty. Na wspomniany wyżej album czekałem kilka tygodni i chyba też dlatego do dziś pamiętam uczucie i zachwyt pierwszego, nocnego odsłuchu. Czy jeszcze kiedyś - wszak nastały czasy, kiedy prawie wszystko mamy na zawołanie - doświadczę podobnego zachwytu?

Belle and Sebastian to nie tylko piękne, urzekające prostotą oraz subtelnością (a jednak nie pozbawione bogactwa i harmonii) melodie. To także inteligentne, refleksyjne teksty, a do tego, gdzieniegdzie, antykomercyjna filozofia, wyrażona w wersie jednej z piosenek, brzmiącym "Boo to the business world". Choć pochodzą z przemysłowego i biznesowego Glasgow, a nie teatralnego i "klimatycznego" Edynburga, w tekstach nawołują do ucieczki z biur na zieloną trawę, na słońce. Zaraz zaraz, w Szkocji słońce?


'A Century of Fakers ' (1997)
'Is It Wicked Not To Care' (1998)
'Jonathan David ' (2001)
'Wrapped Up In Books' (2003)

 

poniedziałek, 24 grudnia 2007
Dzień jeden w roku

Długo myślałem nad piosenką, która uświetniłaby Święta na Melodyjnie.blox.pl, bo wiele tych świątecznych piosenek, a wśród nich niemało pięknych. Z powrotem do domu na Święta od zawsze kojarzy mi się Driving Home For Christmas . Za to sama Wigilia, jako święto specyficznie polskie, wymaga chyba rodzimego akcentu. Stąd też na blogu kolędują Czerwone Gitary swym "Dniem jednym w roku". Już od dzieciństwa bardzo podobał mi się wers "Drzewa ptakom, ptaki drzewom". Odczytywałem go wówczas jako opisujący wielką, roślinno-ptasią solidarność.

Radosnych, melodyjnych Świąt!



Czerwone gitary - Dzień jeden w roku (1976)



piątek, 21 grudnia 2007
Piosenka o twojej babci i dziadku - Pulp

Słusznie lub nie, na zawsze już chyba będę kojarzył zespół Pulp z piosenką Helped the Aged, w której grupa pochyla się nad niełatwym życiem naszych babć i dziadków. Bardzo podobają mi się pierwsze trzy wersy piosenki:

Help the aged,
One time they were just like you,
Drinking, smoking cigs and sniffing glue

Choć zespół szczyty sławy i komercyjnego sukcesu na Wyspach osiągnął w latach 90-tych, powstał wiele lat wcześniej (w 1978), założony przez 15-letniego wówczas Jarvisa Cockera, frontmana i jedynego stałego członka formacji. W latach 80-tych zespół jednak ledwo zipał, zmieniając członków i style muzyczne (od disco/dance po post-punk).

Piosenki Pulp, poza walorem melodyjności, warte są polecenia również ze względu na dowcipne i przenikliwe obserwacje socjologiczne, czynione zwłaszcza w odniesieniu do klasy angielskiej robotniczej. Jest też sporo o (nie zgadniecie) seksie.

'Disco 2000' (1995)
'Common people' (1995)
'Help the Aged' (1997)


 

środa, 19 grudnia 2007
Zima nie żyje

Zapowiada się już druga z rzędu łagodna zima. Przynajmniej na razie. Pamiętam, że zeszłej zimy pierwszy większy śnieg w Warszawie spadł dopiero w drugiej połowie stycznia. Niespecjalnie mi to przeszkadza. Miła jest brytyjska muzyka, miłe są też tamtejsze łagodne zimy. Tam zima umarła już dawno. U nas jeszcze pewnie nie raz da o sobie znać, ale póki co - tzw. kaplica.

Eels - Dead of Winter (1998)

 

niedziela, 16 grudnia 2007
Dla tych, którzy nie byli dziś w kościele


Mercury Rev

Założę się, iż są wśród Was tacy, którzy dziś nie mieli okazji być w kościele. Nie martwcie się. Mam dla Was zespół mający w nazwie skrót od słowa "Wielebny" (Reverend), toteż może będzie Wam wybaczone. Mercury Rev to obecnie grupa kultowa, niektórzy uznają ich wręcz za gwiazdy. Nie od razu jednak tak było. Przez wiele lat (założeni w 1984) zespół klepał biedę (dla zarobku uczestniczyli ponoć w eksperyentach medycznych), doświadczał wewnętrznych konfliktów (podczas którejś bijatyki jeden z członków próbował innemu wydłubać łyżeczką oko), a na koncertach, ze względu na nieprzystępną muzykę lub po prostu hałas, czasem wyłączano im prąd.

Wszystko zmieniło się, gdy jazgot, nieprzystępność i długie utwory zastąpiły brzemienia milsze dla ucha i krótsze. W sumie więc bardzo typowo, jak w przypadku setek innych zespołów - popularność przyszła z czasem, w miarę odchodzenia od skrajnej alternatywy na rzecz muzyki bliższej środka, powiedziałby ktoś - komercyjnej. Niezależnie od finansowego i medialnego sukcesu, jaki w końcu Mercury Rev osiągnęli, ich muzyka pozostała wspaniałą.


'Goddes on a Hiway' (1998)
'Opus 40' (1999)
'In a Funny Way' (2005)


 

piątek, 14 grudnia 2007
Fundamentalna czynność życiowa

Jutrzejsza perspektywa wstania o 4:30 rano sprawia, że sobota jawi się jako dzień, w którym toczyć się będzie walka z sennością, a moment wieczornego położenia się spać będzie wyjątkowo mocno wyczekiwanym. Spośród melodyjnych piosenek oddających stan niewyspania jedną z bardziej znanych jest śliczna kompozycja Johna Lennona "I'm Only Sleeping", trzecia piosenka albumu "Revolver" Beatelsów. (Robi się tu powoli grudzień z Johnem Lennonem). Napisał ją po trzech latach bezustannego koncertowania i nagrywania - płyt oraz filmów. Miał więc prawo być zmęczonym i nie chcieć wychodzić z łóżka. Ja, inaczej niż Lennon, nie będę się skarżył i marudził.

The Beatles - I'm Only Sleeping (1966)

 
środa, 12 grudnia 2007
Zalety dużego zespołu rockowego - The Polyphonic Spree

Pierwsza niewątpliwa zaleta wiąże się z trwałością zespołu. Dla ekipy, powiedzmy, 4-osobowej ubytek jednej osoby (np. basisty, któremu dziewczyna nie pozwala już przychodzić na próby) to upływ krwi rzędu 25 procent. Natomiast dla zespołu 23-osobowego odejście jednej osoby to tylko malutkie zadrapanie. Idźmy dalej. Jeśli zdarzy się, że zespół podpadnie publiczności i ta będzie chciała go po koncercie zbić (jak nieraz Nirvanę na począktu jej kariery), zawsze lepiej bronić się dwudziestką trójką. Kolejny argument: nie wiem, jak na Zachodzie, ale w Polsce można relatywnie tanio podróżować, korzystając z grupowych zniżek w PKP.

Ponadto, jeśli prawdziwe jest przysłowie "co dwie głowy, to nie jedna", myślę, że dwadzieścia trzy głowy są tu jeszcze bardziej korzystne. Kontrprzysłowie mogłoby wprawdzie powołać się na "gdzie kucharek sześć", lecz wiadomo, że przysłowie z kucharkami odnosi się do jedzenia, a więc przyjemności ciała. Płynąca natomiast z głowy i z serca muzyka odnosi się do - stojących wyżej - przyjemności duszy. Tyle filozofii, teraz polifonia.


'Light and day' (2002)
'Hold me now' (2004)
'Running away' (2007)

 

poniedziałek, 10 grudnia 2007
Nikt cię nie kocha gdy jest ci smutno

Dwa dni temu minęła dwudziesta siódma rocznica śmierci Johna Lennona. Jaka rocznica, taka piosenka - smutna. Opowiada o tym, że nikt Was nie kocha jeśli jesteście smutni lub starzy i siwi. Bo każdy goni za pieniędzmi, a kochają was, jeśli już znajdziecie się sześć stóp pod ziemią (Everybody loves you when you're six foot in the ground). Ach, ten Lennon.

John Lennon - Nobody Loves You (When You're Down And Out) (1974)

 

niedziela, 09 grudnia 2007
Ekologiczni, amerykańscy brodacze - Grandaddy

Nie wiem, czy wszyscy członkowie zespółu Grandaddy segregowali śmieci, oszczędzali energię i bojkotowali kosmetyki testowane na zwierzętach. I czy, gdyby mogli, graliby wyłącznie unplugged, oszczędzając w ten sposób prąd. Trudno było oczekiwać od nich było aż takich wyrzeczeń, tym bardziej, że żyją w kraju wręcz utożsamianym z konsumpcjonistycznym rajem, najbardziej na świecie trującym, a do tego olewającym międzynarodowe wysiłki (np. protokół z Kyoto) na rzecz ograniczenia zatrucia środowiska. Matka Naura może być natomiast wdzięczna Grandaddy przynajmniej za muzyczne propagowanie ideałów czystej ziemii, wody i powietrza. Sceptyczna wobec przemysłu i technologii filozofia Grandaddy zrodziła się pewnie w czasach, kiedy wokalista Jason Lytle pracował w oczyszczalni ścieków.

Tyle o ideologii. A sama muzyka? Mógłbym przywoływać - pewnie trochę przesadzone - porównania do Radiohead czy nazywanie przez niektórych albumu "The Sophtware Slump" (2000) amerykańskim "OK Computer". Może i tak. Do tego jednak niewielka, ale bardzo istotna szczypta surowości amerykańskiej indie-rockowej prowincji. I mamy krystalicznie (patrz pierwsza piosenka) czyste, ekologiczne Grandaddy.


'The Crystal Lake' (2000)
'Hewlett's Daughter' (2000)
'So You'll Aim Toward the Sky' (2000)
'Nature Anthem' (2004)

 

czwartek, 06 grudnia 2007
Mikołaju, Mikołaju!

 

Jak Mikołaj, to Mikołaj. A jak Mikołaj, to prezenty. Nie inaczej nie Melodyjnie.blox.pl, gdzie prezentem będzie piosenka. Jednocześnie - co jest chyba jeszcze większym prezentem - to inauguracja nowej kategorii "Melodyjne piosenki". Początkowo miałem ją "uruchomić" z nowym rokiem, ale, jak to z przyjemnymi rzeczami, czasem nie można czekać.

A jak się ma piosenka do Mikołaja? W którymś momencie teledysku z nieba przybywa coś czerwonego. Sam nie wiem, czy oczy cieszy bardziej to coś, czy ucieszyłby Mikołaj ;)

Graham Coxon, "Bittersweet Bundle of Misery"

 

 
1 , 2