niedziela, 26 grudnia 2010
Odłożone na jutro

Świąteczne porządki okazały się dosłownie świątecznymi, gdyż dziś, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia spędzanych w swoim rodzinnym domu, postanowiłem zwolnić miejsce w szufladach tym, którzy mieszkają tu na co dzień i pozbyć się kaset magnetofonowych. Było ich prawie całe dwie szuflady, w każdej po dwa rzędy, w sumie gdzieś z 60 sztuk. Kupowałem je lub przegrywałem jeszcze w latach 90-tych, w liceum, słuchałem jeszcze na studiach, by wraz z nadejściem ery odtwarzaczy mp3 pozostawić je na stałe w szufladzie. Jakież to były kiedyś wielkie zakupy. Każdy był wydarzeniem, muzycznym i finansowym. Kosztująca ok. 20 zł kaseta dla nie zarabiającego licealisty była zawsze poważnym zakupem, a nowosci potrafiły kosztować i ze 25 zł. Niezależnie od wartości materialnej, wiele z tych kaset było dla mnie skarbami.

Rozsądek walczył z sentymentem. Z jednej strony wiedziałem, że teraz są już nieprzydatne; że wszystkie je mam w mp3-jkach, że nie mam nawet magnetowonu kasetowego, że nie jest dla mnie specjalną frajdą słuchanie kaset - jak dla niektórych słuchanie winyli. Z drugiej strony, w rzędach tych kaset zapisana była moja muzyczna łodość, R.E.M., Blur, Oasis... No i niektóre naprawdę kosztowały 25 zł. Już zwyciężał rozsądek, już pakowałem jedna po drugiej do wielkiej reklamówki, gdy trafiłem na Blur "Modern Life Is Rubbish". Nie wiem, czy to tytuł - jakoś odnoszący się zagadnienia wyrzucania starych kaset zastąpionych przez mp3 - czy może po prostu to, że kochałem ten album... Zostawiłem, a razem z tą kasetą inne Blur, a do tego jeszcze kilka R.E.M., Oasis i jeszcze parę. Niech zostaną. Może kiedyś technologia zatoczy koło i wrócą kasety?

Dobrego roku!

Blur - For Tomorrow (1993)

 


13:07, chigliack
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 grudnia 2010
Przyjazny świat pana Kaufmana

Oglądaliście film "Człowiek z księżyca" (Man on the Moon) Milosa Formana? To jeden z moich ulubionych filmów. Przedstawia historię amerykańskiego ekscentrycznego komika Andy Kaufmana, genialnie granego przez Jima Carreya. Miał specyficzne, posunięte do granic absurdu (i do granic tolerancji ludzi wokół niego), poczucie humoru. Jeśli jednak każdy żart zawiera w sobie element nonkonformizmu, złamania reguł, burzenia ładu, to żarty Andy Kaufmana reprezentowały humor czysty. Przewrotny, trudny do zrozumienia humor Kaufmana powodował czasem agresję publiczności, na przykład wtedy, gdy w ogóle nie było śmiesznie. Przecież przyszli, zapłacili za bilet, dlaczego więc stoi przed nimi zupełnie nieśmieszny facet? Tymczasem ów brak śmieszności był sam w sobie - zamierzonym - żartem. Albo wtedy, gdy udając dolegliwość gardła, poprzez konferansjera kazał nieźle już poddenerwowanej publiczności pogasić wszystkie papierosy i cygara (sporo czasem warte), by po tym sam wejść na scenę z papierosem w ustach i ze smakiem się zaciągnąć.

Film nie tylko o humorze. Dla mnie zawsze był filmem również o samotności. Bo człowiek, który postanowił wycinać żarty całemu światu, z samotnością musiał się zderzyć. Gdy zachorował na raka, ani przyjaciele ani najbliżsi przez długi czas nie wierzyli mu, myśląc, że to kolejny żart.

Ciepły, mądry i rzeczywiście zabawny film. No i z muzyką R.E.M.

R.E.M. & Jim Carrey - This Friendly World (1999)

 


Tagi: REM
21:20, chigliack
Link Dodaj komentarz »