środa, 10 marca 2010
Nie oceniaj nikogo po tym, jak (nie) pływa

Oj coś nie idzie mi ostatnio pisanie. Wiernych i zaniepokojonych fanów uspokajam: żyję i nadal słyszę. I prawie dwa razy w tygodniu pływam. Chodzę na pływalnię o pięknej nazwie "Delfin", gdzie akurat delfinem pływa bardzo mało osób. Dominuje kraul i żabka, choć wielu początkujących pływaków, niezaprawionych w walce z żywiołem, pływa najdziwniejszymi stylami, naśladując nawet meduzy czy koniki morskie.

Są i tacy, co przychodzą się powygłupiać. Najczęściej młodzież. Było ostatnio takich dwóch na sąsiednim torze. Denerwowali mnie okropnie. Podtapiali się, dziwnie mówili do siebie (raz jeden zwrócił się do drugiego "Bij mnie i nazywaj dziwką"! Naprawdę tak powiedział!) i generalnie obcy im był cel, dla którego ja chodzę na basen, czyli zdobycie olimpijskiego złota dla Polski na olimpiadzie w Londynie w 2012 roku.

Aż przy którymś nawrocie usłyszałem, jak jeden śpierwał (nie wiem, czy temu drugiemu w ramach przeprosin za tę dziwkę, czy tak po prostu) miłą rockową piosenkę. I to dobrze śpiewał: poprawnie tekstowo i melodyjnie. Naraz wydali mi się sympatyczni. Od razu polubiłem ich przydługie, wystające spod czepków włosy (wcześniej wkurzające mnie, bo pełno ich potem w wodzie). Pomyślałem, że przecież gdyby w 1960 przyszli na basen Beatelsi, to pewnie też by się tak zachowywali. O ja zgred! Z sympatią więc dalej myślałem o chłopakach, a sam wziąłem się za pływanie i przygotowanie do złota w Londynie. Każdy jest dobry w czymś innym. A śpiewali to.

The Kooks - She Moves In Her Own Way (2006)

 


Tagi: The Kooks
20:26, chigliack
Link Dodaj komentarz »