wtorek, 24 lipca 2007
Niedaleko pada jabłko... [Sean Lennon]

 

A może daleko? John Lennon nie zawsze i nie do końca pasował mi muzycznie. Za to jedyna płyta („Into the Sun”), jaką nagrał jego syn, Sean, pasowała mi od razu i to bardzo. Rzadko podobają mi się płyty łączące style. Lubię spójność. Lennon junior w 1998 roku połączył alternative rock, melodyjny pop, country, hard rock (momentami) i jazz (na szczęście też momentami). Wyszło jednak cudo, a to dlatego, że wszystko to spojone było melodią. Każda piosenka to urokliwa, nie dająca się zapomnieć melodia, śpiewana charakterystycznym, odziedziczonym w dużym stopniu po ojcu, głosem. I do tego harmonijne, zawsze dodające melodii smaku, chórki.

Wiele piosenek było o miłości – wówczas młodego Lennona do dziewczyny o imieniu Yuka. Miłość, jak to czasem z miłością bywa, przeminęła. Została kapitalna, subtelna, melodyjna, harmonijna muzyka.

 

piątek, 20 lipca 2007
Jeśli szwedzki potop, to tylko taki [Eggstone]

Znów idole lat młodzieńczych - szwedzki zespół Eggstone. Szwedzi to wyjątkowo zdolny melodyjnie naród. Mało która - poza Anglikami - europejska nacja ma zespoły grające muzykę tak łatwo wpadającą w ucho, po prostu ładną. W Polsce zespół niemal zupełnie nieznany, odkryłem go , oczywiście przypadkowo, w jakimś 2000 roku na istniejącym jeszcze wówczas świetnym rockowym kanale muzycznym VIVA2. Muzyka Eggstone to przebojowość, lato, słońce. Nostalgia tylko czasem, a i wtedy raczej pozytywna, refleksyjna, zaraz-przemijająca. Nawet beztroskich Szwedów dopaść może spleen, ale że są diabelsko zdolni, pożytkują to pisząc kapitalne, chwytliwe piosenki.

 

wtorek, 17 lipca 2007
Królowie britpopu [Blur]

 

Ten wpis to hołd złożony moim idolom z czasów licealnych, angielskiemu zespołowi Blur. Był rok 1997 i któregoś popołudnia w MTV zobaczyłem kapitalny, energetyzujący teledysk, genialne „Uuuhuu” w refrenie, fruwający po ścianach muzycy i wokalista w koszulce z Myszką Miki. To był Blur, a piosenką „Song 2”. Jeszcze tego samego dnia byłem w sklepie i z niepokojem spytałem sprzedawcę, czy jest kaseta zespołu Blur (wypowiedziałem tak, jak się czyta: blur). Była. I tak zaczęła się moja przygoda z britpopem.

Potem poznawałem kolejne, a chronologicznie wcześniejsze płyty czwórki z Colchester. Moim ulubionym albumem jest chyba wydany w 1993 roku „Modern Life is Rubbish”. Dwugłosy Damona Albarna i Grahama Coxona sięgają najlepszych współbrzmień Lennona i McCartneya. Królowie britpopu, Beatelsi lat 90-tych – Blur.

 

środa, 11 lipca 2007
Zespół wszechczasów [The Beatles]

Muzyczny zespół wszechczasów to bez wątpienia, bez dwóch zdań, bezsprzecznie, bezspornie, bezapelacyjnie... THE BEATLES. Od nich tak naprawdę wszystko się zaczęło. Ustanowili standardy melodyjności, harmonii, współbrzemienia i przebojowości w muzyce pop. Choć to zespół wszechczasów, być może najbardziej rozpoznawana grupa pop-rockowa na świecie, w Polsce znani są... mało. Zbyt mało jak na ich przebogaty dorobek. Gdy mówi się "Beatelsi", wiele osób kojarzy jedynie rozkrzyczanych, radosnych, ubranych w garnitury chłopców i tłumy nastolatek w ekstazie. To beatelsowski wczesny okres - ten ze zdjęcia. Nieznany jest ich późniejszy dorobek, płyty "Revolver", "Sgt. Pepper's Lonely Heart Club Band", "The White Album", "Let It Be"... Bogowie przebojowości, kapłani melodyjności, guru harmonii - Beatelsi.

 

Pierwszy melodyjny wpis

Witam w moim blogu poświęconym muzyce i zespołom, które lubię.

Na początek fundamentalna teza, którą musicie znać:

Najważniejsza w muzyce jest melodia i harmonia. To one decydują o tym, że coś jest albo nie jest muzykę. To esencja muzyki.

Wszystkie prezentowane tu zespoły i style muzyczne grają melodyjnie i harmonijne. Piosenki ich można zanucić.

 

15:24, chigliack
Link Komentarze (2) »