niedziela, 23 sierpnia 2009
Kołobrzeg

Dłuższa niż zwykle przerwa we wpisach na Melodyjnie wyniknęła z urlopu, podczas którego wybrałem się m.in. do Kołobrzegu. Byłoby owo 45-tysięczne miasto jednym z wielu obojętnych mi bałtyckich kurortów, gdyby nie to, że zdarzyło mi się spędzić tam pierwsze 15 lat życia, by w 1996 roku zamieszkać w głębi lądu i od tego czasu, aż do bieżącego roku, w Kołobrzegu nie być.

Pierwsze muzyczne wspomnienia z dzieciństwa to Festiwal Piosenki Żołnierskiej. Byłem, a jakże! Dziś w kołobrzeskim amfiteatrze nie śpiewają już żołnierze. Śpiewają za to wszyscy inni. Podczas mojego pobytu był koncert zespołu Smokie (nie wiedzieć czemu, media cały czas mówiły o Madonnie). Nie wybrałem się jednak, bojąc się porównań z Beatelsami i ewentualnych późniejszych przetasowań w mojej klasyfikacji "Zespół Wszechczasów".

Na nadmorskich alejach, w barach, pubach i smażalniach ryb niepodzielnie królował plastikowy pop i disco-polo. Ryby zdecydowanie nie zasługują na taki los. A na ulicy Frankowskiego niezmiennie piękny gmach mojej szkoły muzycznej. To tam, podejrzewam, lokuje się źródło mojej fascynacji melodią i harmonią, muzyki esencją.

A w szkole, tak jak w ogóle w dzieciństwie, czasem cię biją ("they hit you at school"). Czy to dlatego pierwszą piosenką, która przyszła mi do głowy gdy pomyślałem o kołobrzeskich czasach i nauczycielach była "Working Class Hero" Johna Lennona? Czy może po prostu nie dość dobrze pamiętam piosenki Festiwalu Piosenki Żołnierskiej?

 

John Lennon - Working Class Hero (1970)

czwartek, 13 sierpnia 2009
Przejście dla pieszych

8. sierpnia 2009 o godz. 11:30 minęło równo 40 lat od wykonania pewnego zdjęcia. Zdjęcie owo przedstawia czterech członków pewnego znanego wówczas zespołu, przechodzących przez ulicę. Ulica w tamtym czasie także nie była aż tak znana. Jej nazwa stanie się nazwą płyty wspomnianej grupy, a zdjęcie ozdobi jej okładkę. Od tamtej pory sfotografowane przejście dla pieszych w północnym Londynie będzie miejscem wycieczek, a dla niektórych miejscem pielgrzymek.

Przypadkowo sfotografowany amerykański turysta dowie się o swoim uwiecznieniu kilka miesięcy później, już po wydaniu płyty. Zaparkowany i też sfotografowany Volkswagen "Garbus" straci tablicę rejestracyjną, aż w końcu zostanie sprzedany na aukcji i umieszczony w muzeum Volkswagena. Grafik okładki płyty, by opłacić czynsz, zrealizuje wypisany mu przez znanych muzyków 30-funtowy czek. Po latach będzie trochę tego żałował. A 13. sierpnia 2009 bloger z Polski wpisem tym uczci 40-lecie płyty "Abbey Road" zespołu The Beatles.


The Beatles - Something (1969)

 


wtorek, 04 sierpnia 2009
Kolejne porównanie, w którym Polska jest gorsza

Oprawę muzyczną dzisiejszego dnia w pracy, za sprawą przemyślanego wyboru kolegi Rafała, zapewniło nam radio BBC 2. "Tu program drugi brytyjskiego radia, minęła godzina dwunasta". Uświadomiłem sobie, że popularna, służąca jako tło muzyka może być dobra. Nie znam rynku brytyjskich stacji radiowych na tyle, by wypowiadać się kategorycznie. Polski rynek znam (na szczęście) tylko trochę lepiej. Ale coś mi mówi, że w obszarze muzyki pop, tej słuchanej przez 80% ludzi, różnice w gustach polskich i brytyjskich są o wiele wyraźniejsze niż w przypadku rzeczy niszowych. Popularnej brytyjskiej stacji słuchało się dziś z przyjemnością. A ilekroć słyszę Radio Zet czy RMF FM, zastanawiam się, jak daleko ta inwazja chamskiego łomotu może jeszcze postąpić. Zgoda, BBC to radio publiczne, a i u nas "Trójka" puszczała i puszcza przyzwoitą muzykę. No dobra, przekonaliście mnie.

Ale Eltona Johna i tak nie mamy.


Elton John - Rocketman (1976)