niedziela, 28 września 2008
Starożytne korzenie współczesnego indie-sceptycyzmu

Podczas swoich, coraz dawniejszych już, studiów miałem okazję uczęszczać na znakomity wykład z historii filzofii starożytnej. Znakomity był przede wszystkim za sprawą wykładowcy, ks. prof. Edwarda I. Zielińskiego, który co poniedziałek, od godz. 10 do 11:30 wolno, przystępnie, dowcipnie, a zarazem z charyzmą opowiadał o kolejnych antycznych filozofach i ich poglądach.

Słuchając ostatnio refrenu jednej piosenki przypomniała mi się pewna szkoła filozoficzna starożytnej Grecji, a mianowicie sceptycy. Nie wierzyli nikomu, niczemu i - w zasadzie - w nic. Twierdzili, że człowiek, nie będąc w stanie poznać natury rzeczy, powinien wstrzymać się od sądów i nie zabierać głosu w żadnej sprawie. Nie lubili dogmatyków i wiary dogmatycznej, która - według nich - powoduje jedynie zamęt i obawę. To natomiast, co miało prowadzić do spokoju duszy, to zawieszenie sądów. Ot, taka szkoła filozoficzna.

 

 
The Magnetic Fields - I Don't Believe You (2004)
 
 
 
środa, 24 września 2008
Poszło lato

Fireflies

Jakie mogą być korzyści z jesieni? Nie wiem dlaczego pierwsza, która przyszła mi do głowy, to taka, że chyba nie trzeba prać ubrań tak często jak latem. Z kolei trzeba je dłużej suszyć... W długie, chłodne, jesienne wieczory można docenić po prostu bycie sobie w domu i cieszenie się przyjemnościami, które bądź to dla domu są charakterystyczne, bądź też w domu są przyjemnościami największymi.

Na Melodyjnie wielkim atutem odejścia lata jest możliwość posłuchania przepięknej piosenki, którą trzymałem tu specjalnie na tę okazję. Autorem jest Lisle Mitnik ze swoim 1-osobowym projektem Fireflies. Jak pisze w swym biogramie, wychował się w tundrach Nowej Anglii, grając na pianinie, a któregoś dnia postanowił zacząć pisać piosenki i nagrywać je na samodzielnie na laptopie. Dobrze postanowił.

 

 
Fireflies - Summer Has Gone (2007)
 
 
 
piątek, 05 września 2008
Zespół hiszpański w połowie

Tłumy czytelników bloga Melodyjnie pogrążają się oto w rozpaczy, z ich głośników i słuchawek płynną najsmutniejsze, wstrząsająco przygnębiające kawałki, gdyż od poniedziałku udaję się na urlop (ponad dwa tygodnie - to się nazywa wykorzystywać prawo pracownika!), podczas którego - nawet jeśli okazyjnie będę miał dostęp do netu - ani myślę bawić się w blogowanie. Krajem, który zamierzam odwiedzić, jest Hiszpania, a konkretnie południowa jej część, czyli Andaluzja.

Chciałem z tej okazji znaleźć jakiś zespół hiszpański, czy przynajmniej hiszpańskojęzyczny, czy przynajmniej cokolwiek mający wspólnego z Hiszpanią... I uda się ów zamiar zrealizować! Odkryłem bowiem jakiś czas temu zespół, którego połowa składu (jedna osoba) mieszka w Madrycie. Druga połowa mieszka w Nowym Jorku, ale nie przeszkadza to zespołowi już jakieś 8 lat istnieć i mieć się wcale nieźle. W Madrycie mieszka żeńska połowa zespołu (Lupe Nunez-Fernandez), Nowym Jorku męska (Mark Powell), a zespół nazywa się Pipas. Ciekawe, gdzie organizują próby, może w połowie drogi?

 

 
Pipas - Run Run Run (2002)
 
 
 
wtorek, 02 września 2008
Język uniwersalny

Wyniki ankiety? Przede wszystkim dziękuję tym pięciu osobom, które ją wypełniły, w tym jednej, która robiąc to, nie znała bloga Melodyjnie:) Niewielka (eufemizując) liczebność próby potwierdza słuszność pomysłu z otwarciem się bloga na (anglojęzyczny) świat. Tym bardziej, że wszyscy ankietowani poparli ten pomysł. Ma być - jak chcecie - i po polsku i po angielsku? Będzie. Ma być taka sama szata graficzna w blogu angielskim? Nie będzie. Jeśli już wszystko będzie gotowe (i opanuję parę podstawowych angielskich słówek), na pewno dam Wam znać, gdzie znajdować się będzie angielski brat bloga Melodyjnie.blox.pl.

Polski, angielski... Czy to w muzyce aż tak ważne? Pamiętam, co w czasach mojego dzieciństwa powiedział do mojego ojca nasz sąsiad, pan Kazio, chwaląc pomysł zapisania nas z siostrą do szkoły muzycznej, zamiast np. postawić na języki obce. Powiedział: "muzyka to najbardziej uniwersalny język". Aczkolwiek, do żony zwracał się zwykle po polsku. W każdym razie, dziś - zgodnie z filozofią pana Kazia - muzyka bez słów, z przekazem, a jakże, uniwersalnym.

 

 
Dntel - Last Songs (2001)